Z MYŚLĄ O MAŁEJ OJCZYŹNIE Z Jonaszem Bulaczkiem – rozmawia Beata Bogusławska

Autor: 
Beata Bogusławska
01Bez nazwy 1.jpg
02Bez nazwy 2.jpg
03Bez nazwy 3.jpg
04Bez nazwy 4.jpg

Jonasz Bulaczek – ma dwadzieścia lat i pochodzi z Krosnowic. To młody regionalista, przewodnik, działacz społeczny, współorganizator i pomysłodawca Forum Młodych Pasjonatów Historii Regionu. Studiuje historię (II rok) na Uniwersytecie Wrocławskim. Poza historią fascynuje go genealogia. Jego pasją jest również praca społeczna. Działa nie tylko na rzecz lokalnej społeczności na Ziemi Kłodzkiej, ale i środowiska akademickiego. Jest propagatorem i popularyzatorem historii wśród młodzieży, zwłaszcza dziejów Ziemi Kłodzkiej. Zainicjował wiele projektów i współtworzy imprezy o charakterze edukacyjnym Uważa, że historia nie musi być nudna ani zamknięta w książkach, że może łączyć ludzi, inspirować i odkrywać to, co w regionie najpiękniejsze. W 2025 roku, w plebiscycie Gazety Wrocławskiej, został jednym z laureatów nagrody Osobowość Roku w kategorii Kultura.

Beata Bogusławska: Niebawem rozpocznie się trzecia edycja Forum Młodych Pasjonatów Historii Regionu. Kiedy, gdzie i jakie cele mu przyświecają?
Jonasz Bulaczek: Forum odbędzie się 18 i 19 kwietnia, w Twierdzy Kłodzko, Ruszyliśmy już z promocją. To wydarzenie ma charakter edukacyjny i jak poprzednie, tematycznie jest związane z historią Ziemi Kłodzkiej. Obejmuje prelekcje, wykłady i warsztaty oraz zwiedzanie twierdzy. W ten sposób promujemy region i propagujemy wiedzę o jego niezwykłych dziejach. Nie jest to pierwsze spotkanie tego typu. Pierwsze forum odbyło się w ubiegłym roku w kwietniu, w Kłodzku, a następnie w listopadzie, w Międzylesiu, miała miejsce jednodniowa Regionalna Konferencja Historyczna.
B.B.: Recenzje były pozytywne?
J.B.: O, tak. Nasze pomysły i inicjatywa zyskały społeczne uznanie i jak najbardziej, odbiór był pozytywny. Mamy więc motywację do dalszego działania. Jeśli coś nam wypominano, to tylko odczuwany niedosyt po zakończeniu imprez. Jest więc entuzjazm i na pewno jeszcze przez kilka lat będziemy kontynuować te działania.
B.B.: Jaki jest temat przewodni tegorocznego Forum?
J.B.: Po prostu Ziemia Kłodzka. To jest temat główny.
B.B.: Forum organizują młodzi historycy, pasjonaci tematu. Do jakiego audytorium jest adresowane?
J.B.:  Przede wszystkim do młodzieży, która interesuje się historią, ale oczywiście zapraszamy również do uczestnictwa wszystkich, którzy chcą poznawać i wzbogacać swoją wiedzę o naszym regionie. Co prawda wydarzenie ma w nazwie „młodych”, ale zapraszamy osoby w każdym wieku. Chcemy w ten sposób pokazać, że młodzież też może prężnie działać i organizować wartościowe inicjatywy. Wstęp jest wolny i nieodpłatny. Wystarczy się zarejestrować na formularzu, który jest dostępny na naszej stronie na Facebooku. Opieramy się głównie na promocji internetowej, mamy też plakaty, i proszę mi wierzyć, że po uruchomionej przed dwoma tygodniami rejestracji, mamy już 1/3 wszystkich miejsc zapełnionych. Chętnych do udziału w każdym z forów jest naprawdę mnóstwo.
B.B.: Jaki jest program i formuła tej imprezy?
J.B.: Forum potrwa dwa dni. Dzienna sesja panelowa zaplanowana jest od godziny10 do 17. Każdorazowo przewidujemy 5-6 godzin wykładów i prelekcji. Panelistów będzie około dziesięciu. Staramy się zorganizować przebieg spotkania w taki sposób, że połowa z nich, to młodzież w wieku licealnym bądź studenckim, a druga połowa, to doświadczeni eksperci, których wykłady i obecność nadaje rangi i powagi całemu przedsięwzięciu. Prelekcje się przeplatają. Forum jest dobrą okazją do zaprezentowania wyników pracy młodych historyków, ukazania ich umiejętności szerszej publiczności ale również do wzbogacenia wiedzy, wymiany opinii i doświadczeń. Program ponadto obejmuje zwiedzanie twierdzy z przewodnikami. To taki uniwersalny pomysł towarzyszący naszym inicjatywom. Uważamy, że skoro już jesteśmy na jakimś obiekcie historycznym, a staramy się, żeby tak było, to warto go poznać i dowiedzieć się o nim jak najwięcej.
B.B.: Jakie będą tematy prelekcji?
J.B.: Tematów jest dużo i są bardzo różnorodne. Ja, między innymi, będę mówił o konflikcie granicznym polsko-czechosłowackim w 1945 roku na Ziemi Kłodzkiej. Zaplanowany jest też panel poświęcony zagadnieniu masonerii w Kłodzku w okresie przedwojennym. Będą poruszane wątki z historii Krosnowic i Twierdzy Kłodzko. Wysłuchamy też wykładu naszego kolegi Michała Rolaka, który opowie o archeologii.
B.B.: O organizatorach mówi pan w liczbie mnogiej. Kto jest zaangażowany w przygotowanie wydarzenia?
J.B.: Są to tylko trzy osoby, więc naprawdę nie jest nas wielu. Oprócz mnie, mój kolega z Młodzieżowej Rady, licealista, kolekcjoner i miłośnik historii – Dawid Kempski oraz radny Młodzieżowej Rady Miasta Kłodzka, Amadeusz Perz, czyli człowiek od zaplecza technicznego, bardzo dobry informatyk. Jest autorem strony internetowej, rejestracji i całej oprawy graficznej, za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni. Wszyscy działamy z pasją i prawdziwym zaangażowaniem.
Chciałbym przy okazji tej rozmowy wspomnieć o innych jeszcze osobach, które angażowały się bardzo mocno w poprzednie wydarzenia. Jest to Michał Wójcik, prezes Stowarzyszenia Dziejokon, skupiającego młodych historyków z całej Polski, z którym razem studiujemy i Igor Sławiński, przewodniczący Młodzieżowej Rady Miejskiej Kłodzka.
B.B.: Ale to pan jest pomysłodawcą Forum. Jak się zrodził pomysł?
J.B.: Forum wymyśliliśmy wspólnie z Dawidem Kempskim i wiąże się to z okresem działalności w szkole średniej. Tam, w gronie kilku osób, a konkretnie z moim kolegą z liceum Szymonem Piesiakiem, rozpoczęliśmy realizację projektu zatytułowanego Ziemia Kłodzka wczoraj i dziś. Ukazywaliśmy, jak na przestrzeni lat zmieniły się znane i mniej znane budowle w regionie. Takie porównanie buduje perspektywę i jest świetną formą uczenia się historii. Publikowaliśmy wyniki naszej pracy na Facebooku, Instagramie i TikToku pod nazwą Kaszkiety 7. To było naprawdę fajne doświadczenie. Z czasem nasza grupa porozchodziła się po Polsce na studia i choć nasz licealny projekt nie wygasł, to musieliśmy go zawiesić. Ja postanowiłem jednak rozpocząć kolejny własny projekt, właśnie ze wspomnianym Dawidem. Obaj jesteśmy radnymi Młodzieżowej Rady Miejskiej Kłodzka i postanowiliśmy wykorzystać istniejące możliwości, żeby zrobić coś więcej. Tak właśnie był początek nowego projektu, który nazwaliśmy Forum Młodych Pasjonatów Historii Regionu.
B.B.: Fora historyczne, które skupiły wielu młodych pasjonatów historii są czymś nowym na mapie życia kulturalnego Kłodzka.
J.B.: Jest to nowatorski pomysł, zwłaszcza w zakresie wykorzystania młodzieżowych rad do zorganizowania wydarzenia o charakterze historycznym. Znaleźliśmy tu pole do działania, poszerzając dotychczasowe inicjatywy skupiające się głównie na edukacji i sporcie, o zagadnienia promocji regionalizmu. Dostrzegliśmy, że historia jest bardzo mocno niewykorzystana i mało jest wydarzeń o profilu historycznym, faktycznie przeznaczonych dla młodzieży. W ten sposób, jako młodzi organizatorzy, od dwóch lat zapraszamy naszych rówieśników do wspólnych działań na rzecz naszej Małej Ojczyzny. Jest to pierwsze o takim charakterze wydarzenie na Ziemi Kłodzkiej. Wiem, że żadna inna młodzieżowa rada nigdy nie podjęła się zorganizowania podobnego projektu.
B.B.: W samej rzeczy, przeczycie obiegowym stwierdzeniom, że młodym się niewiele chce i że interesują się głównie przekazem cyfrowym, jednak organizacja takiego wydarzenia jest nie lada wyzwaniem. Kto jeszcze was wspiera?
J.B.: W zakresie finansowym i zaplecza technicznego, wspomaga nas Młodzieżowa Rada Miejska Kłodzko oraz jej opiekun, pan Damian Ślak z jego fundacją Razem możemy więcej, ponadto Twierdza Kłodzko i wspomniany Dziejokon. Mamy też nawiązaną współpracę z innymi organizacjami, na przykład z Centrum Aktywności Lokalnej w Kłodzku,
B.B.: Sądzę, że i tym razem oceny przedsięwzięcia będą bardzo dobre i na tym się nie skończy. Co jeszcze planujecie?
J.B.: Na pewno w przyszłości, jeśli się uda, to będziemy starać się również publikować te wykłady na platformach streamingowych, na przykład na YouTube. Planujemy również wydawać własny almanach, który będzie stanowił syntezę wystąpień naszych prelegentów. Chcemy też organizować nasze spotkania w różnych miejscach, również poza Kłodzkiem, np. w Gorzanowie, Kamieńcu Ząbkowickim czy Bystrzycy Kłodzkiej. Teraz skupiamy się głównie na Ziemi Kłodzkiej, natomiast nie wykluczam, że w przyszłości możemy wyjść dalej, poza nasz region.
B.B.: Po tym wszystkim co usłyszałam, nasuwa się oczywiste pytanie o początki zainteresowania historią?
J.B.: Zawsze lubiłem pytać rodziców jak to było kiedyś, a ponieważ oni nie zawsze umieli mi precyzyjnie odpowiedzieć, musiałem dowiadywać się o tym co mnie ciekawiło na własną rękę. Potem, w szkole podstawowej w Krosnowicach, spotkałem wspaniałych nauczycieli historii, którzy zaszczepili we mnie pasję do poznawania przeszłości. Choć tak naprawdę myślę, że początek drogi na której obecnie jestem, wyznaczył moment kiedy to, jeszcze w szkole podstawowej, wraz z kolegą, założyliśmy na Facebooku grupę historyczną pod nazwą Historia Krosnowic, która działa do dziś dnia. Obaj wówczas byliśmy zafascynowani dziejami naszej rodzinnej miejscowości i udało się zaangażować w nasze działania rówieśników. Był to taki odruch serca, by poznać i poopisywać tę moją rodzinną miejscowość. Minęło osiemdziesiąt lat od czasu gdy jesteśmy tu gospodarzami. Należę do trzeciego pokolenia, które się tu urodziło i nie znam innego świata. To był początek... Wielki wpływ na rozwój moich zainteresowań miał i nadal ma, prezes Towarzystwa Miłośników Krosnowic, pan Franciszek Piszczek. Jest historykiem i moim wybitnym mentorem. Można powiedzieć, że przy nim zdobywałem szlify młodego historyka, nie tylko jeśli chodzi o Krosnowice ale i szersze spojrzenie na historię. Jestem też najmłodszym członkiem TMK. A tak naprawdę, to już od pierwszej klasy liceum wiedziałem, że historia, to jest moja miłość i że chcę studiować historię. Z czasem również ogromnie zainteresowała mnie genealogia... Czy pani wie, na przykład, że może skompletować własne drzewo genealogiczne, nie ruszając się z domu?
B.B.: To dobra wiadomość, zwłaszcza, że mój tata swego czasu też zaczął badać historię rodziny... Mówi się, że bez przeszłości nie zbudujemy przyszłości tudzież, że bez znajomości historii będziemy skazani na ponowne jej przeżywanie. Wydaje się jednak, że stan wiedzy historycznej w społeczeństwie jest raczej mizerny.
J.B.: Tak, jest bardzo niski. I to jest smutne, bo wydaje się nawet, że jest niższy niż kiedykolwiek wcześniej. Na zachodzie Europy jest jeszcze gorzej, choć słaba to pociecha. Nie sądzę też, że np. zwiększanie liczby godzin historii w szkole cokolwiek by pomogło. Szkoła, to w pewnym sensie przymus. Człowiek musi chcieć się sam czegoś dowiedzieć, żeby faktycznie to zapamiętał, musi być w nim ciekawość, chęć zdobywania wiedzy. Jestem w tym zakresie umiarkowanym optymistą, ale jednocześnie widzę po swoim pokoleniu, że młodzi ludzie chcą się kształcić, ciężko pracują i bardzo się starają żeby było lepiej.
B.B.: Na pewno działania, o których rozmawiamy, upowszechniające wiedzę o najbliższym nam świecie, o naszej Małej Ojczyźnie, już coś zmieniają w tym względzie. Ale właściwie po co nam wiedza o historii?
J.B.: Jeśli nie będziemy pamiętać o wydarzeniach z naszej przeszłości, to w końcu niedługo damy się wymazać i to na różnych poziomach. Sądzę, że nawet podstawowa wiedza o naszych przodkach, szacunek do nich i tego co dokonali, przeżyli, szacunek do Małej Ojczyzny właśnie, daje wewnętrzny spokój. Bez korzeni nie wyrośniesz... No i żeby się nie zatracić, nie dać się temu światu, gdzie, nie wiem czy pani podziela ten pogląd, ale zrodziło się coś na kształt kultury szoku. Teraz patrzymy na to, żeby nasze dzieło, nasz produkt sprawiał jak największy szok, rodził kontrowersje, żeby jak najbardziej się wybić w świecie, w którym i tak jest już przesyt tych wszystkich produktów.
B.B.: Coraz częściej i głośniej mówi się o zjawisku przebodźcowania w społeczeństwie.. Wiem, że angażuje się pan aktywnie w szereg innych działań społecznych. Skąd ta potrzeba?
J.B.: Trudno mi odpowiedzieć dlaczego tak jest, bo nie ma jednego powodu. Myślę, że dużo w tym altruizmu oraz fakt, że po prostu to lubię. Tak jak kocha się bezwarunkowo, ja tak samo kocham działalność społeczną. Jest to m.in. świetny sposób, żeby ciekawie spędzić czas, poznać ludzi, zwiedzać nowe miasta. Ten rodzaj działalności przynosi mi dużą satysfakcję, a przede wszystkim daje poczucie sprawczości i tego, że panuję nad swoim życiem, a ono idzie cały czas do przodu. To rodzaj ciągłego samorozwoju. Myślę, że zwłaszcza w obecnych czasach, trzeba poszukiwać jakiejś swojej użyteczności, bo gubimy się w złożonej rzeczywistości, a my młodzi może nawet bardziej niż inni.
B.B.: Jakie są to organizacje i stowarzyszenia?
J.B.: W Kłodzku działam, jak mówiłem, w młodzieżowych radach. Niedługo kończę swoją kadencję przewodniczącego Młodzieżowej Rady Gminy Kłodzko, a w Młodzieżowej Radzie Miejskiej Kłodzka pełnię funkcję Przewodniczącego Komisji ds. Historii i Kultury. Niedawno zakończył się mój mandat parlamentarzysty VIII kadencji Parlamentu Młodych RP. Byłem również wiceprzewodniczącym Młodzieżowego Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Jestem członkiem PTTK Koło Kłodzkie, a także członkiem stowarzyszeń Dziejokon oraz Siła Młodych. Angażuję się również w działania grup nieformalnych, jak na przykład ostatnio w powstanie wieczorków z poezją dla młodzieży w Kłodzku, przy czym głównym inicjatorem tego przedsięwzięcia jest Łukasz Pietraś.
W środowisku akademickim natomiast, jestem członkiem wrocławskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego oraz sekretarzem Studenckiego Koła Naukowego Historyków im. Szymona Askenazego. Włączam się również w politykę akademicką. Jestem członkiem Niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz Wydziałowej Rady Samorządu Studentów, a to i tak nie wszystko…
B.B.: Sporo tych funkcji. Starcza na wszystko czasu?
J.B.: Nie zawsze starcza. Czasem jest trudno, bo oprócz tego, staram się po prostu ogarniać życie... Dlatego jeśli chodzi o działalność młodzieżową, zamierzam przekazać pałeczkę młodszym ode mnie i raczej wspierać ich inicjatywy. Ja zaś sam chciałbym mocniej zaangażować się w pracę na rzecz stowarzyszeń, fundacji i środowiska naukowego. Teraz skupiam się na studiach i moim głównym projekcie jakim jest forum. To pochłania wiele czasu.
B.B.: Przed panem przygotowanie pracy licencjackiej. Wiadomo już o czym będzie?
J.B.: Kształcę się w kierunku regionalisty i dokumentalisty konserwatorskiego.    Bardzo interesują mnie również zagadnienia genealogii, o czym też chciałbym napisać, ale na temat swojej pracy wybrałem dzieje osadnictwa polskiego w gminie Krosnowice. Jestem dopiero na początku pisania i jeszcze zastanawiam się czy skupię się na problematyce administracji czy też napiszę o samych dziejach osadników. Natomiast jestem pewny, że chciałbym później wydać pracę w formie publikacji.
B.B.: Życzę panu powodzenia i sukcesów we wszelkich podejmowanych działaniach, zwłaszcza, że już wiele dobrego udało się zrobić.
J.B.: Dziękuję i mam nadzieję gościć członków kłodzkiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego na naszym młodzieżowym forum.

Beata Bogusławska
PTH Oddział w Kłodzku

Wydania: